Trudno byłoby w Klubie mówić o wspólnych wartościach, pomijając nasze przywiązanie do Ojczyzny i jej tysiącletnich tradycji narodowych. Każdy naród, kiedy opowiada o swoich ideałach, akcentuje to, co go pośród innych narodów wyróżnia, nadając mu wyjątkowości. Inaczej więc o sobie będzie mówił Francuz, Rosjanin, Anglik czy Niemiec.
My, Polacy jeszcze do niedawna mówiliśmy o sobie z dumą Polak, katolik, mający na dodatek za królową Maryję, Matkę samego Boga! Tak też byliśmy postrzegani przez świat. Ostatnie 30 lat przemian ustrojowo-kulturowych jednak nas zmieniło, coś się z nami porobiło…
Rozważania na temat Kościoła, polityki i zmian, jakie w nich zaszły
Błogosławiony kardynał Stefan Wyszyński przestrzegał: Jeśli przyjdą zniszczyć ten Naród, zaczną od Kościoła, gdyż Kościół jest siłą tego narodu. Tej słabości dziś trudno nie dostrzegać. Uważam, że w wielu istotnych obszarach Kościół zdezerterował. Choćby w kwestii jego roli w interpretowaniu dobra i zła w życiu publicznym. Zamienił się w tym miejscu w poplecznika, identyfikującego się z jedną czy drugą partią polityczną. Jak w takiej sytuacji ma się czuć ktoś, kto nie identyfikuje się z żadnym z ugrupowań?
Usprawiedliwić taki stan rzeczy trudno, można jednak próbować go zrozumieć. Wytłumaczeniem może być fakt, że na naszych oczach zaszło wiele ogromnych przemian i poważnych wstrząsów w obrębie całego moralnego i gospodarczego przywództwa Zachodu. Wstrząsów na miarę cywilizacyjnego upadku Europy z przełomu V i VI wieku.
Nie ma na to wpływu oczywiście ani indywidualna jednostka, ani grupa ludzi, jak nasze środowisko. Jeśli jednak wówczas znalazł się św. Benedykt, to i dziś nie zabraknie ludzi prawych, sprawiedliwych i świętych.
Szczęśliwie dla nas, na naszych oczach dopalają się resztki politycznych elit, przed którymi również ostrzegał Prymas Tysiąclecia: By naszej wielkiej nadziei i szansy, Solidarności, nie opanowali ludzie mogący wyrządzić więcej szkód niż pożytku. Niestety, opanowali i wyrządzili. Jakże szczera i zupełnie nieskrywana nienawiść liderów dwóch największych polskich partii solidarnościowych prowadzi nasz kraj na manowce, poświęcając całą swą energię na wzajemne zwalczanie się.
Jesteśmy podzieleni
Za fasadą rzekomo uśmiechniętej Polski, nie bacząc na to, czy uśmiechamy się do obecnej, czy poprzednich ekip, czuć niepokojąco duże stężenie manipulacji, fałszywej narracji historycznej i nieludzko podzielonego społeczeństwa. To przykre sygnały, które nie napawają optymizmem. Po 1989 roku wydawało mi się, ba, byłem święcie przekonany, że już nic i nikt nie zburzy rodzinnej, lokalnej czy zawodowej solidarności. A w skali państwowej staniemy się narodem, który będzie kreował o wiele ciekawsze rozwiązania dla gospodarki, niż proponowany „Zielony Ład”.
Byłem także przekonany, że jako mądre Państwo chrześcijańskie będziemy jednać zwaśnione narody, a nie stawać w pierwszym szeregu anglosaskiego i europejskiego chaosu.
Razem lepiej niż osobno
Nie odbierzcie moich słów mylnie, sądząc, że uważam, iż rolą Klubu jest dążenie do rozwiązania kształtującego się od nowa światowego porządku. Nic z tych rzeczy. Naszą rolą jest kształtowanie rzeczywistości, w której przychodzi nam na co dzień żyć.
Ponieważ trzeba jednak obrać jakiś kierunek i iść swoją drogą świadomie, na tak niepewne czasy proponuję mój ulubiony model patriotyzmu, którego wzorców nie trzeba szukać daleko. Mam na myśli postawę wielkopolskich ruchów samopomocowych.
W okresie brutalnej germanizacji, przed którą Wielkopolanie dzielnie się bronili, planując opór nie na rok czy dwa, lecz długie dziesięciolecia, nie trwoniono energii na bezproduktywną, dużą politykę czy wywoływanie skazanych z góry na porażkę powstań narodowych. Mnie osobiście bardzo to urzeka. Ci ludzie na pierwszym miejscu stawiali rozwój swoich firm, spółdzielni, kas zapomogowo-pożyczkowych, skupiali się na tworzeniu wspólnot, które tu i teraz odmieniały ich życia i sprawiały, że stawały się one łatwiejsze.
Prężne inicjatywy spółdzielcze i nazwiska, które trzeba pamiętać
Warto przypomnieć sobie chociażby o jednej z inicjatyw poznańskich spółdzielców z połowy XIX wieku, Spółce Akcyjnej BAZAR. Może ona po dziś dzień stanowić wzorzec pracy organicznej i umiejętnego łączenia potrzeb ogólnogospodarczych z troską o rodzimą kulturę, lokalny handel, przemysł, rolnictwo czy szerzenie edukacji poprzez rozwój oświaty. Naprawdę nie sposób nie chylić czoła przed twórcami tej inicjatywy. Osiągnęli oni nie tylko olbrzymi sukces biznesowy, ale też w niełatwych warunkach szalejącej germanizacji stali się symbolem przetrwania gospodarczo-biznesowego Polaków. BAZAR tworzyło pokolenie powstania listopadowego: między innymi Karol Marcinkowski, Hipolit Cegielski, Franciszek Stefczyk, Dezydery Chłapowski i wielu innych.
Poprzez swoje aktywne działania nie tylko zapewnili sobie i swoim bliskim bezpieczeństwo materialne, ale mając się w rezultacie czym dzielić, wspierali polską kulturę i liczne inicjatywy patriotyczno-gospodarcze.
Kolejną postacią, o której bezwzględnie należy wspomnieć, jest ks. Piotr Wawrzyniak, wzór do naśladowania, kapłan, społecznik, gigant czynu, pogromca lichwiarstwa i wychowawca rzemieślników oraz spółdzielców.
I na koniec jeszcze jedna postać, której też nie można pominąć, to ks. Wacław Bliziński, który z Liskowa, upadającej wioski, stworzył rozwinięty ośrodek polskiej oświaty, stanowiący regionalny i ogólnopolski wzór spółdzielczości.
Nasza własna inicjatywa tu i teraz
Sądzę, że nasza klubowa aktywność, nawet jeśli skończy się na małej, ale doprowadzonej do końca inicjatywie, byłaby najlepszym z możliwych sposobów na propagowanie naszych chrześcijańskich korzeni i szerzenie patriotyzmu.
Nie krytykowaniem wszystkiego wokół, lecz czynami, rozpoczynając od pozornie niewielkich spraw, poprzez kreatywne i roztropne działania, możemy autentycznie odmienić naszą własną rzeczywistość.
Takie właśnie zadania stawiam na pierwszym miejscu przed samym sobą, wymagając od siebie ich solidnego wykonania. W drugiej kolejności stawiam je przed Klubem oraz Fundacją. Was zachęcam do tego samego.
O blogu
Życiowe doświadczenia, przeżycia i wydarzenia, które są częścią mojej przeszłości, kształtowały mój światopogląd, uczyły i budziły wiele refleksji. Wszystko to, co już teraz można zobaczyć na stronie Klubu i to, czym będę się dzielił tu, na blogu, to rezultat rosnącej dojrzałości i wewnętrznej przemiany, w efekcie których na siebie i świat patrzę dziś zupełnie inaczej niż dawniej. Koncepcja bloga z czasem się zmieni, może też rozwinie, ale zawsze to będzie przestrzeń, w której swoje miejsce znajdą moje osobiste refleksje widziane z perspektywy mojego subiektywnego punktu widzenia:
Formacja chrześcijańska: mistrzowie życia duchowego jak św. Teresa z Ávili, św. Jan od Krzyża, w nieco mniejszym stopniu o. Reginald Garrigou-Lagrange, ale także benedyktyńska kultura organizacyjna oraz proponowana przez Opus Dei idea uświęcenia pracy zawodowej;
Formacja patriotyczna: szczególnie cenię XIX-wieczną ideę pracy organicznej, twórczość Feliksa Konecznego i Romana Dmowskiego oraz niezłomną postawę bł. kardynała Stefana Wyszyńskiego;
Formacja zawodowa: moje zawodowe inspiracje pochodzą zarówno od wybitnych praktyków, rzemieślników, inżynierów, architektów i przedsiębiorców, jak i od znakomitych autorów w dziedzinie przywództwa i zarządzania – Michael E. Gerber, Eliyahu Goldratt, Stephen Covey.
Marian Brudzyński
pomysłodawca i twórca Klubu Gaudiego.
Dowiedz się więcej: O fundacji O fundatorze
Klub Gaudiego – nasz ideał patriotyzmu
Trudno byłoby w Klubie mówić o wspólnych wartościach, pomijając nasze przywiązanie do Ojczyzny i jej tysiącletnich tradycji narodowych. Każdy naród, kiedy opowiada o swoich ideałach, akcentuje to, co go pośród innych narodów wyróżnia, nadając mu wyjątkowości. Inaczej więc o sobie będzie mówił Francuz, Rosjanin, Anglik czy Niemiec.
My, Polacy jeszcze do niedawna mówiliśmy o sobie z dumą Polak, katolik, mający na dodatek za królową Maryję, Matkę samego Boga! Tak też byliśmy postrzegani przez świat. Ostatnie 30 lat przemian ustrojowo-kulturowych jednak nas zmieniło, coś się z nami porobiło…
Rozważania na temat Kościoła, polityki i zmian, jakie w nich zaszły
Błogosławiony kardynał Stefan Wyszyński przestrzegał: Jeśli przyjdą zniszczyć ten Naród, zaczną od Kościoła, gdyż Kościół jest siłą tego narodu. Tej słabości dziś trudno nie dostrzegać. Uważam, że w wielu istotnych obszarach Kościół zdezerterował. Choćby w kwestii jego roli w interpretowaniu dobra i zła w życiu publicznym. Zamienił się w tym miejscu w poplecznika, identyfikującego się z jedną czy drugą partią polityczną. Jak w takiej sytuacji ma się czuć ktoś, kto nie identyfikuje się z żadnym z ugrupowań?
Usprawiedliwić taki stan rzeczy trudno, można jednak próbować go zrozumieć. Wytłumaczeniem może być fakt, że na naszych oczach zaszło wiele ogromnych przemian i poważnych wstrząsów w obrębie całego moralnego i gospodarczego przywództwa Zachodu. Wstrząsów na miarę cywilizacyjnego upadku Europy z przełomu V i VI wieku.
Nie ma na to wpływu oczywiście ani indywidualna jednostka, ani grupa ludzi, jak nasze środowisko. Jeśli jednak wówczas znalazł się św. Benedykt, to i dziś nie zabraknie ludzi prawych, sprawiedliwych i świętych.
Szczęśliwie dla nas, na naszych oczach dopalają się resztki politycznych elit, przed którymi również ostrzegał Prymas Tysiąclecia: By naszej wielkiej nadziei i szansy, Solidarności, nie opanowali ludzie mogący wyrządzić więcej szkód niż pożytku. Niestety, opanowali i wyrządzili. Jakże szczera i zupełnie nieskrywana nienawiść liderów dwóch największych polskich partii solidarnościowych prowadzi nasz kraj na manowce, poświęcając całą swą energię na wzajemne zwalczanie się.
Jesteśmy podzieleni
Za fasadą rzekomo uśmiechniętej Polski, nie bacząc na to, czy uśmiechamy się do obecnej, czy poprzednich ekip, czuć niepokojąco duże stężenie manipulacji, fałszywej narracji historycznej i nieludzko podzielonego społeczeństwa. To przykre sygnały, które nie napawają optymizmem. Po 1989 roku wydawało mi się, ba, byłem święcie przekonany, że już nic i nikt nie zburzy rodzinnej, lokalnej czy zawodowej solidarności. A w skali państwowej staniemy się narodem, który będzie kreował o wiele ciekawsze rozwiązania dla gospodarki, niż proponowany „Zielony Ład”.
Byłem także przekonany, że jako mądre Państwo chrześcijańskie będziemy jednać zwaśnione narody, a nie stawać w pierwszym szeregu anglosaskiego i europejskiego chaosu.
Razem lepiej niż osobno
Nie odbierzcie moich słów mylnie, sądząc, że uważam, iż rolą Klubu jest dążenie do rozwiązania kształtującego się od nowa światowego porządku. Nic z tych rzeczy. Naszą rolą jest kształtowanie rzeczywistości, w której przychodzi nam na co dzień żyć.
Ponieważ trzeba jednak obrać jakiś kierunek i iść swoją drogą świadomie, na tak niepewne czasy proponuję mój ulubiony model patriotyzmu, którego wzorców nie trzeba szukać daleko. Mam na myśli postawę wielkopolskich ruchów samopomocowych.
W okresie brutalnej germanizacji, przed którą Wielkopolanie dzielnie się bronili, planując opór nie na rok czy dwa, lecz długie dziesięciolecia, nie trwoniono energii na bezproduktywną, dużą politykę czy wywoływanie skazanych z góry na porażkę powstań narodowych. Mnie osobiście bardzo to urzeka. Ci ludzie na pierwszym miejscu stawiali rozwój swoich firm, spółdzielni, kas zapomogowo-pożyczkowych, skupiali się na tworzeniu wspólnot, które tu i teraz odmieniały ich życia i sprawiały, że stawały się one łatwiejsze.
Prężne inicjatywy spółdzielcze i nazwiska, które trzeba pamiętać
Warto przypomnieć sobie chociażby o jednej z inicjatyw poznańskich spółdzielców z połowy XIX wieku, Spółce Akcyjnej BAZAR. Może ona po dziś dzień stanowić wzorzec pracy organicznej i umiejętnego łączenia potrzeb ogólnogospodarczych z troską o rodzimą kulturę, lokalny handel, przemysł, rolnictwo czy szerzenie edukacji poprzez rozwój oświaty. Naprawdę nie sposób nie chylić czoła przed twórcami tej inicjatywy. Osiągnęli oni nie tylko olbrzymi sukces biznesowy, ale też w niełatwych warunkach szalejącej germanizacji stali się symbolem przetrwania gospodarczo-biznesowego Polaków. BAZAR tworzyło pokolenie powstania listopadowego: między innymi Karol Marcinkowski, Hipolit Cegielski, Franciszek Stefczyk, Dezydery Chłapowski i wielu innych.
Poprzez swoje aktywne działania nie tylko zapewnili sobie i swoim bliskim bezpieczeństwo materialne, ale mając się w rezultacie czym dzielić, wspierali polską kulturę i liczne inicjatywy patriotyczno-gospodarcze.
Kolejną postacią, o której bezwzględnie należy wspomnieć, jest ks. Piotr Wawrzyniak, wzór do naśladowania, kapłan, społecznik, gigant czynu, pogromca lichwiarstwa i wychowawca rzemieślników oraz spółdzielców.
I na koniec jeszcze jedna postać, której też nie można pominąć, to ks. Wacław Bliziński, który z Liskowa, upadającej wioski, stworzył rozwinięty ośrodek polskiej oświaty, stanowiący regionalny i ogólnopolski wzór spółdzielczości.
Nasza własna inicjatywa tu i teraz
Sądzę, że nasza klubowa aktywność, nawet jeśli skończy się na małej, ale doprowadzonej do końca inicjatywie, byłaby najlepszym z możliwych sposobów na propagowanie naszych chrześcijańskich korzeni i szerzenie patriotyzmu.
Nie krytykowaniem wszystkiego wokół, lecz czynami, rozpoczynając od pozornie niewielkich spraw, poprzez kreatywne i roztropne działania, możemy autentycznie odmienić naszą własną rzeczywistość.
Takie właśnie zadania stawiam na pierwszym miejscu przed samym sobą, wymagając od siebie ich solidnego wykonania. W drugiej kolejności stawiam je przed Klubem oraz Fundacją. Was zachęcam do tego samego.
Życiowe doświadczenia, przeżycia i wydarzenia, które są częścią mojej przeszłości, kształtowały mój światopogląd, uczyły i budziły wiele refleksji. Wszystko to, co już teraz można zobaczyć na stronie Klubu i to, czym będę się dzielił tu, na blogu, to rezultat rosnącej dojrzałości i wewnętrznej przemiany, w efekcie których na siebie i świat patrzę dziś zupełnie inaczej niż dawniej. Koncepcja bloga z czasem się zmieni, może też rozwinie, ale zawsze to będzie przestrzeń, w której swoje miejsce znajdą moje osobiste refleksje widziane z perspektywy mojego subiektywnego punktu widzenia:
Formacja chrześcijańska: mistrzowie życia duchowego jak św. Teresa z Ávili, św. Jan od Krzyża, w nieco mniejszym stopniu o. Reginald Garrigou-Lagrange, ale także benedyktyńska kultura organizacyjna oraz proponowana przez Opus Dei idea uświęcenia pracy zawodowej;
Formacja patriotyczna: szczególnie cenię XIX-wieczną ideę pracy organicznej, twórczość Feliksa Konecznego i Romana Dmowskiego oraz niezłomną postawę bł. kardynała Stefana Wyszyńskiego;
Formacja zawodowa: moje zawodowe inspiracje pochodzą zarówno od wybitnych praktyków, rzemieślników, inżynierów, architektów i przedsiębiorców, jak i od znakomitych autorów w dziedzinie przywództwa i zarządzania – Michael E. Gerber, Eliyahu Goldratt, Stephen Covey.
Dowiedz się więcej:
O fundacji
O fundatorze
Kategorie
Najnowsze wpisy
To my, dumni budowlańcy!
10 kwietnia, 2025Fundamenty modelowej firmy
10 kwietnia, 2025Czytaj, by godnie żyć – formacja zawodowa
10 kwietnia, 2025„Sztuczki” i techniki manipulacyjne w usługach
10 kwietnia, 2025Czytaj, by godnie żyć – kształcenie charakteru
10 kwietnia, 2025Klub Gaudiego – nasz ideał patriotyzmu
24 stycznia, 2025