Tuż po pierwszej rocznicy założenia Klubu Gaudiego pomyślałem, że położyłem pod ten projekt już tak solidne fundamenty, że najwyższy czas pokazać się publicznie. Wybrałem Facebooka. Wydawał mi się platformą o stosownej nośności. Zaledwie w ciągu kilkunastu dni nasz profil polubiło przeszło 1300 osób. Idea spotkała się z dużym zainteresowaniem i chyba jeszcze większą życzliwością. Choć mogło się wydawać, że wszystko zmierza w pożądanym kierunku, szybko przekonałem się, że nie stanowimy sami o sobie.
Skomplikowane zasady społeczności
Opracowałem treść reklamy, której zadaniem było szerzenie idei i umożliwienie jej dotarcia do większego grona. Nie trzeba było długo czekać, aby FB zakwestionował treść przekazu. Nie spodobała się fraza […] zachwyceni benedyktyńską kulturą organizacyjną. Otrzymałem sugestię, żeby oznaczyć profil, jako organizację religijną. Oczywiście byłoby to jednak nie do końca prawdziwe…
Wiedziałem, że Meta co do zasady nie miała problemu z przekazem na temat pandemii, LGBT czy ukraińskiego prezydenta. Dlaczego równocześnie stwarzała problem w przekazie, którego treść już piętnaście wieków temu stanowiła fundamenty nowoczesnej Europy?
Odwołanie się od decyzji związanej ze wstrzymaniem reklamy wprawdzie zostało rozpatrzone pozytywnie, reklama ponownie zaczęła się wyświetlać, ale dalsza sekwencja zdarzeń znowu okazała się dla mnie mocno rozczarowująca.
Zhakowane konto osobiste
Kolejnego dnia moje prywatne konto zostało zhakowane, w wyniku czego raczej bezpowrotnie utraciłem profil osobisty, a tym samym również firmowy, który był zarządzany poprzez prywatne konto.
Czy to tak zwana siła wyższa, bo istnienie hackerów i ich działania nikogo dziś już nie dziwią, czy jednak można mieć pretensje do Mety/Facebooka i Marka Zuckerberga? A i owszem, ja pretensję mam i spieszę z wyjaśnieniem z jakiego powodu.
Pieniądz na piedestale
Naiwnością byłoby sądzić, że Facebook, X, Instagram czy jakakolwiek inna platforma społecznościowa powstały dla ludzi w celu sprawienia im przyjemności. Ludzie są tam oczywiście potrzebni, ale w roli narzędzi realizujących cele twórców portali. Każda z tych platform to bowiem po prostu maszynka do zarabiania. Przy okazji każda z nich jest również w rękach swoich właścicieli potężnym narzędziem wpływu.
Pierwotnie jednak przez wiele lat funkcjonowania portali i rozrostu zainteresowanej nim społeczności, te nadrzędne cele wydawały się dość dobrze przysłonięte woalem niedopowiedzenia. Na tyle skutecznie, że nam, „Kowalskim” mogło się wydawać, że powstały dla nas. Wszak nie sposób odmówić im pozytywnych aspektów i wartości, które wnoszą w nasze życia: dostęp do informacji, ułatwienie komunikacji i utrzymywania relacji społecznych, zwiększanie zasięgu myśli, a więc i umożliwienie propagowania idei, szerzenia koncepcji czy bardziej przyziemnie – reklamowanie firm, produktów i usług.
Choć powstały stosunkowo niedawno, to na naszych oczach odmieniły świat i zrobiły to tak stanowczo i gwałtownie, że trudno nam dziś przypomnieć sobie, jak wyglądał ten poprzedni, kiedy Messengera, Facebooka, Instagrama czy X nie było, a my, chcąc się szybko porozumieć, pisaliśmy do siebie wiadomości SMS.
Jesteśmy na sprzedaż?
Nie ma się co czarować, dla każdej z wymienionych platform jesteśmy tylko zbiorem danych, które na różne sposoby można monetyzować.
Wartością nadrzędną jest pieniądz, profile firmowe coraz częściej narzekają na brak możliwości bezpłatnej promocji, a budowanie naturalnej popularności staje się niemożliwe, jeśli chcemy być widoczni, musimy ponosić koszty.
Musimy płacić również za to, żeby otrzymywać content bez reklam. Tu tworzy nam się nieco komiczny paradoks. Meta otrzymuje bowiem pieniądze od firm, które płacą za reklamę, równocześnie pobierając opłaty od użytkowników, którzy wyświetlania tych reklam nie chcą, prawdziwe perpetuum mobile. Nie to jednak kole w oczy najmocniej.
Człowiek nie ma znaczenia
Najbardziej dotkliwym wydaje się fakt odczłowieczenia. Rozumie to każdy, kto kiedykolwiek próbował „odwołać się” od bana lub zgłosić jakąkolwiek niesprawiedliwość dziejową, która go na społecznościówkach dotknęła. Bynajmniej nie chodzi o to, że moderatorzy są tak bezwzględni i surowi, nie w tym rzecz. Ich tam po prostu nie ma. Czy w kalifornijskim Menlo Park, w którym mieści się siedziba Mety, brakuje specjalistów, których można byłoby w roli moderatorów i administratorów zatrudnić? Ależ skąd. Oni nie są potrzebni, bo człowiek, jako indywidualna osoba zupełnie się tam nie liczy. Po co więc na facebookowych stołkach miałby zasiadać ktoś, kogo zadaniem byłoby dbanie o nasz komfort i potrzeby? Na ich miejscu mamy boty, sztuczną inteligencję i automatyczne respondery, z którymi próbujemy dyskutować, ale jesteśmy na z góry straconej pozycji.
Jesteśmy stadem owiec, które ma przyswajać prezentowane treści. To, jakie to treści, w jakimś stopniu jest zależne od nas samych. Faktycznie bowiem nasz newsfeed jest generowany na podstawie tego, co uprzednio przykuło naszą uwagę. Mimo woli jednak przedostają się do niego również myśli nie zawsze spójne z naszymi i mi, choć nie podzielam takiego światopoglądu, trudno uciec od lewicowo-liberalnej ideologii, która jest mi prezentowana. To wszystko jednak bez znaczenia. Mamy klikać reklamy, komentować, dawać lajki i okazywać zainteresowanie tym, czym karmi nas Facebook. To zaś, co nas dotyczy i nad czym chcielibyśmy mieć kontrolę, nie jest ważne.
Osobiście jestem zażenowany. Jeśli ekipa Donalda Trumpa nie odwróci lewicowych trendów w Ameryce i jej bliższych oraz dalszych peryferiach, to za chwilę American Dream, symbol starej Ameryki i to, co się z nim wiązało, przestanie przywodzić na myśl skojarzenia z pięknym snem i spełnianymi marzeniami, stając się w zamian naszym nocnym koszmarem.
O blogu
Życiowe doświadczenia, przeżycia i wydarzenia, które są częścią mojej przeszłości, kształtowały mój światopogląd, uczyły i budziły wiele refleksji. Wszystko to, co już teraz można zobaczyć na stronie Klubu i to, czym będę się dzielił tu, na blogu, to rezultat rosnącej dojrzałości i wewnętrznej przemiany, w efekcie których na siebie i świat patrzę dziś zupełnie inaczej niż dawniej. Koncepcja bloga z czasem się zmieni, może też rozwinie, ale zawsze to będzie przestrzeń, w której swoje miejsce znajdą moje osobiste refleksje widziane z perspektywy mojego subiektywnego punktu widzenia:
Formacja chrześcijańska: mistrzowie życia duchowego jak św. Teresa z Ávili, św. Jan od Krzyża, w nieco mniejszym stopniu o. Reginald Garrigou-Lagrange, ale także benedyktyńska kultura organizacyjna oraz proponowana przez Opus Dei idea uświęcenia pracy zawodowej;
Formacja patriotyczna: szczególnie cenię XIX-wieczną ideę pracy organicznej, twórczość Feliksa Konecznego i Romana Dmowskiego oraz niezłomną postawę bł. kardynała Stefana Wyszyńskiego;
Formacja zawodowa: moje zawodowe inspiracje pochodzą zarówno od wybitnych praktyków, rzemieślników, inżynierów, architektów i przedsiębiorców, jak i od znakomitych autorów w dziedzinie przywództwa i zarządzania – Michael E. Gerber, Eliyahu Goldratt, Stephen Covey.
Marian Brudzyński
pomysłodawca i twórca Klubu Gaudiego.
Dowiedz się więcej: O fundacji O fundatorze
Nie zawsze funkcjonowanie w “społecznościówkach”, jest proste
Klub Gaudiego na Facebooku
Tuż po pierwszej rocznicy założenia Klubu Gaudiego pomyślałem, że położyłem pod ten projekt już tak solidne fundamenty, że najwyższy czas pokazać się publicznie. Wybrałem Facebooka. Wydawał mi się platformą o stosownej nośności. Zaledwie w ciągu kilkunastu dni nasz profil polubiło przeszło 1300 osób. Idea spotkała się z dużym zainteresowaniem i chyba jeszcze większą życzliwością. Choć mogło się wydawać, że wszystko zmierza w pożądanym kierunku, szybko przekonałem się, że nie stanowimy sami o sobie.
Skomplikowane zasady społeczności
Opracowałem treść reklamy, której zadaniem było szerzenie idei i umożliwienie jej dotarcia do większego grona. Nie trzeba było długo czekać, aby FB zakwestionował treść przekazu. Nie spodobała się fraza […] zachwyceni benedyktyńską kulturą organizacyjną. Otrzymałem sugestię, żeby oznaczyć profil, jako organizację religijną. Oczywiście byłoby to jednak nie do końca prawdziwe…
Wiedziałem, że Meta co do zasady nie miała problemu z przekazem na temat pandemii, LGBT czy ukraińskiego prezydenta. Dlaczego równocześnie stwarzała problem w przekazie, którego treść już piętnaście wieków temu stanowiła fundamenty nowoczesnej Europy?
Odwołanie się od decyzji związanej ze wstrzymaniem reklamy wprawdzie zostało rozpatrzone pozytywnie, reklama ponownie zaczęła się wyświetlać, ale dalsza sekwencja zdarzeń znowu okazała się dla mnie mocno rozczarowująca.
Zhakowane konto osobiste
Kolejnego dnia moje prywatne konto zostało zhakowane, w wyniku czego raczej bezpowrotnie utraciłem profil osobisty, a tym samym również firmowy, który był zarządzany poprzez prywatne konto.
Czy to tak zwana siła wyższa, bo istnienie hackerów i ich działania nikogo dziś już nie dziwią, czy jednak można mieć pretensje do Mety/Facebooka i Marka Zuckerberga? A i owszem, ja pretensję mam i spieszę z wyjaśnieniem z jakiego powodu.
Pieniądz na piedestale
Naiwnością byłoby sądzić, że Facebook, X, Instagram czy jakakolwiek inna platforma społecznościowa powstały dla ludzi w celu sprawienia im przyjemności. Ludzie są tam oczywiście potrzebni, ale w roli narzędzi realizujących cele twórców portali. Każda z tych platform to bowiem po prostu maszynka do zarabiania. Przy okazji każda z nich jest również w rękach swoich właścicieli potężnym narzędziem wpływu.
Pierwotnie jednak przez wiele lat funkcjonowania portali i rozrostu zainteresowanej nim społeczności, te nadrzędne cele wydawały się dość dobrze przysłonięte woalem niedopowiedzenia. Na tyle skutecznie, że nam, „Kowalskim” mogło się wydawać, że powstały dla nas. Wszak nie sposób odmówić im pozytywnych aspektów i wartości, które wnoszą w nasze życia: dostęp do informacji, ułatwienie komunikacji i utrzymywania relacji społecznych, zwiększanie zasięgu myśli, a więc i umożliwienie propagowania idei, szerzenia koncepcji czy bardziej przyziemnie – reklamowanie firm, produktów i usług.
Choć powstały stosunkowo niedawno, to na naszych oczach odmieniły świat i zrobiły to tak stanowczo i gwałtownie, że trudno nam dziś przypomnieć sobie, jak wyglądał ten poprzedni, kiedy Messengera, Facebooka, Instagrama czy X nie było, a my, chcąc się szybko porozumieć, pisaliśmy do siebie wiadomości SMS.
Jesteśmy na sprzedaż?
Nie ma się co czarować, dla każdej z wymienionych platform jesteśmy tylko zbiorem danych, które na różne sposoby można monetyzować.
Wartością nadrzędną jest pieniądz, profile firmowe coraz częściej narzekają na brak możliwości bezpłatnej promocji, a budowanie naturalnej popularności staje się niemożliwe, jeśli chcemy być widoczni, musimy ponosić koszty.
Musimy płacić również za to, żeby otrzymywać content bez reklam. Tu tworzy nam się nieco komiczny paradoks. Meta otrzymuje bowiem pieniądze od firm, które płacą za reklamę, równocześnie pobierając opłaty od użytkowników, którzy wyświetlania tych reklam nie chcą, prawdziwe perpetuum mobile. Nie to jednak kole w oczy najmocniej.
Człowiek nie ma znaczenia
Najbardziej dotkliwym wydaje się fakt odczłowieczenia. Rozumie to każdy, kto kiedykolwiek próbował „odwołać się” od bana lub zgłosić jakąkolwiek niesprawiedliwość dziejową, która go na społecznościówkach dotknęła. Bynajmniej nie chodzi o to, że moderatorzy są tak bezwzględni i surowi, nie w tym rzecz. Ich tam po prostu nie ma. Czy w kalifornijskim Menlo Park, w którym mieści się siedziba Mety, brakuje specjalistów, których można byłoby w roli moderatorów i administratorów zatrudnić? Ależ skąd. Oni nie są potrzebni, bo człowiek, jako indywidualna osoba zupełnie się tam nie liczy. Po co więc na facebookowych stołkach miałby zasiadać ktoś, kogo zadaniem byłoby dbanie o nasz komfort i potrzeby? Na ich miejscu mamy boty, sztuczną inteligencję i automatyczne respondery, z którymi próbujemy dyskutować, ale jesteśmy na z góry straconej pozycji.
Jesteśmy stadem owiec, które ma przyswajać prezentowane treści. To, jakie to treści, w jakimś stopniu jest zależne od nas samych. Faktycznie bowiem nasz newsfeed jest generowany na podstawie tego, co uprzednio przykuło naszą uwagę. Mimo woli jednak przedostają się do niego również myśli nie zawsze spójne z naszymi i mi, choć nie podzielam takiego światopoglądu, trudno uciec od lewicowo-liberalnej ideologii, która jest mi prezentowana. To wszystko jednak bez znaczenia. Mamy klikać reklamy, komentować, dawać lajki i okazywać zainteresowanie tym, czym karmi nas Facebook. To zaś, co nas dotyczy i nad czym chcielibyśmy mieć kontrolę, nie jest ważne.
Osobiście jestem zażenowany. Jeśli ekipa Donalda Trumpa nie odwróci lewicowych trendów w Ameryce i jej bliższych oraz dalszych peryferiach, to za chwilę American Dream, symbol starej Ameryki i to, co się z nim wiązało, przestanie przywodzić na myśl skojarzenia z pięknym snem i spełnianymi marzeniami, stając się w zamian naszym nocnym koszmarem.
Życiowe doświadczenia, przeżycia i wydarzenia, które są częścią mojej przeszłości, kształtowały mój światopogląd, uczyły i budziły wiele refleksji. Wszystko to, co już teraz można zobaczyć na stronie Klubu i to, czym będę się dzielił tu, na blogu, to rezultat rosnącej dojrzałości i wewnętrznej przemiany, w efekcie których na siebie i świat patrzę dziś zupełnie inaczej niż dawniej. Koncepcja bloga z czasem się zmieni, może też rozwinie, ale zawsze to będzie przestrzeń, w której swoje miejsce znajdą moje osobiste refleksje widziane z perspektywy mojego subiektywnego punktu widzenia:
Formacja chrześcijańska: mistrzowie życia duchowego jak św. Teresa z Ávili, św. Jan od Krzyża, w nieco mniejszym stopniu o. Reginald Garrigou-Lagrange, ale także benedyktyńska kultura organizacyjna oraz proponowana przez Opus Dei idea uświęcenia pracy zawodowej;
Formacja patriotyczna: szczególnie cenię XIX-wieczną ideę pracy organicznej, twórczość Feliksa Konecznego i Romana Dmowskiego oraz niezłomną postawę bł. kardynała Stefana Wyszyńskiego;
Formacja zawodowa: moje zawodowe inspiracje pochodzą zarówno od wybitnych praktyków, rzemieślników, inżynierów, architektów i przedsiębiorców, jak i od znakomitych autorów w dziedzinie przywództwa i zarządzania – Michael E. Gerber, Eliyahu Goldratt, Stephen Covey.
Dowiedz się więcej:
O fundacji
O fundatorze
Kategorie
Najnowsze wpisy
To my, dumni budowlańcy!
10 kwietnia, 2025Fundamenty modelowej firmy
10 kwietnia, 2025Czytaj, by godnie żyć – formacja zawodowa
10 kwietnia, 2025„Sztuczki” i techniki manipulacyjne w usługach
10 kwietnia, 2025Czytaj, by godnie żyć – kształcenie charakteru
10 kwietnia, 2025Klub Gaudiego – nasz ideał patriotyzmu
24 stycznia, 2025