Patriotyzm rzemiosła - Klub Gaudiego

Patriotyzm rzemiosła

Historia pokazuje, że najtrwalsze zmiany nie rodzą się z wielkich deklaracji, lecz z konsekwentnej pracy wykonywanej przez lata. Właśnie z takiego myślenia wyrasta inicjatywa Klubu Gaudiego — środowiska ludzi przekonanych, że rzetelność zawodowa, odpowiedzialność i współpraca mają również wymiar obywatelski.

Praca nigdy nie istnieje w próżni. Jest częścią większej wspólnoty: kultury, państwa i narodu. To, jak pracujemy, mówi o nas więcej niż deklaracje. Rzetelność, odpowiedzialność i szacunek dla drugiego człowieka mają wymiar większy niż zapis w kontrakcie. Patriotyzm zawodowy nie polega na słowach. Polega na tym, jak wykonujemy swoją pracę każdego dnia. Nie chodzi o hasła. Chodzi o codzienne decyzje.

W realiach gwałtownie zmieniającej się geopolityki coraz trudniej jest nadążyć za tym, które z głośnych narracji rzeczywiście służą polskiej racji stanu. Powiedzenie: „Obyś żył w ciekawych czasach” coraz częściej powraca w rozmowach o współczesności. Dlatego chcę jasno powiedzieć, jak postrzegam dzisiejszą sytuację społeczną i gospodarczą.

Jednocześnie chcę jasno powiedzieć: działalność Klubu Gaudiego nie jest projektem politycznym ani próbą powrotu do jakiejkolwiek aktywności partyjnej.

Jestem jednak głęboko przywiązany do Polski i jej historii. Widzę ogrom pracy wykonanej przez ostatnie dekady. Widzę też obszary, w których zabrakło odpowiedzialności, odwagi i długofalowego myślenia.

Wychowałem się w PRL-u. Okres mojego dorastania — mimo wszystkich jego absurdów — wspominam z pewną nostalgią. Nie oznacza to jednak, że należałem do zwolenników tamtego systemu. Przeciwnie. W lutym 1982 roku, jako kilkunastoletni chłopak, razem z trzema najbliższymi kolegami wymalowałem na ścianie szkoły napis:

Precz z juntą wojskową
Nie słuchajcie fałszywej propagandy PZPR
I tak zwyciężymy

Brałem udział w demonstracjach Solidarności. Było patriotyczne uniesienie, był ZOMO, gaz, zatrzymania. Był też czas wielkich emocji i wielkich nadziei. Dziś, z perspektywy lat, widzę jednak wyraźniej, że historia rzadko jest tak prosta, jak chcielibyśmy ją widzieć. Podział na „dobrych” i „złych” niemal nigdy nie oddaje złożonej rzeczywistości.

Jedno pozostaje jednak niezmienne: trwałe zmiany nie rodzą się z deklaracji. Rodzą się z pracy. Z pracy gospodarczej, społecznej i formacyjnej. Nieprzypadkowo Prymas Tysiąclecia ostrzegał:

„By naszej wielkiej nadziei i szansy, Solidarności, nie opanowali ludzie mogący wyrządzić więcej szkód niż pożytku…”

Czas próby

Nie sposób nie zauważyć, że wiele decyzji podejmowanych dziś przez nasze państwo osłabia jego podmiotowość. Na arenie międzynarodowej bywa, że występujemy już bardziej jako wykonawcy cudzych strategii niż jako państwo prowadzące własną politykę. Jednocześnie pozorny wzrost dobrobytu ma swoją cenę — gospodarczą, społeczną i cywilizacyjną.

Coraz częściej próbujemy przykrywać nasze słabości emocjonalną, agresywną rusofobią. Tak, wiem — trwa wojna na Ukrainie. Ale wiem też, że na każdej wojnie pierwszą ofiarą jest prawda. Trudno mi zrozumieć sytuację, w której w Rosji widzi się wyłącznie agresora, ignorując argumenty dotyczące przyczyn konfliktu. Papież Franciszek nazwał jedną z nich wprost: „szczekaniem NATO u bram Rosji”. Równocześnie coraz mniej mówi się o gospodarczym i moralnym  kryzysie euroatlantyckiego przywództwa.

Nie jest jednak moją ambicją rozstrzyganie sporów geopolitycznych. Nie wierzę też w polityczny radykalizm. Wierzę w budowanie środowisk. Dlatego zamiast wielkich deklaracji bardziej interesuje mnie pytanie: jak budować środowiska oparte na zaufaniu, profesjonalizmie i współpracy.

Patriotyzm pracy

Polska historia daje tu znakomite przykłady. Nawet niewielka inicjatywa — jeśli zostanie doprowadzona do końca — może mieć ogromne znaczenie. Może być przykładem patriotyzmu zakorzenionego w pracy, w odpowiedzialności i w chrześcijańskim rozumieniu wspólnoty.

Tak właśnie bronili  w czasach brutalnej germanizacji bronili się Wielkopolanie. Nie budowali swojej przyszłości na romantycznych gestach. Nie planowali oporu na rok czy dwa. Planowali go na pokolenia. Nie tracili energii na wielką, jałową politykę ani na powstania skazane z góry na porażkę. Postawili na przedsiębiorczość spółdzielczość i wspólnotę.

Budowali firmy.
Zakładali spółdzielnie.
Tworzyli kasy pożyczkowe.
Organizowali wspólnoty.

Zmieniając codzienność — zmieniali przyszłość.

To właśnie ta cicha, konsekwentna praca była fundamentem ich patriotyzmu i gospodarczej siły. Jednym z symboli tej pracy była poznańska Spółka Akcyjna Bazar. To przykład pracy organicznej w najczystszej postaci: połączenia przedsiębiorczości z troską o kulturę, handel, rolnictwo i edukację. Jej twórcy osiągnęli ogromny sukces gospodarczy, a jednocześnie stworzyli fundament polskiej odporności ekonomicznej. Wśród ludzi związanych z tym środowiskiem byli m.in. Karol Marcinkowski, Henryk Cegielski czy Franciszek Stefczyk.

Takich inicjatyw były setki. Wystarczy wspomnieć ks. Piotra Wawrzyniaka czy ks. Wacława Blizińskiego, który z podupadającego Liskowa stworzył wzorcowy ośrodek polskiej spółdzielczości i edukacji.

Zakończenie

I setki taki inicjatyw potrzebujemy dzisiaj. Dlatego powstał Klub Gaudiego. Nie po to, by prowadzić spory ideologiczne. Nie po to, by budować kolejną organizację. Po to, by budować środowisko rzemieślników, wykonawców, właścicieli małych firm i przedsiębiorców.

Środowisko, w którym profesjonalizm, odpowiedzialność i wzajemne zaufanie są czymś oczywistym. Środowiska opartego na standardzie pracy. Środowiska, w którym dobrzy wykonawcy nie są samotnymi wyspami. Środowiska, w którym jakość pracy staje się wspólnym językiem.

Rozwój Fundacji i Klubu Gaudiego jest właśnie próbą takiej pracy.

Spokojnej.
Długofalowej.

Tak rozumiem sens Klubu Gaudiego. Mała inicjatywa, ale prowadzona konsekwentnie. Nie mamy gotowej odpowiedzi, ale to miejsce w którym odpowiedzi się buduje.

Bo ostatecznie to nie politycy decydują o jakości naszej rzeczywistości. W ogromnej mierze decydują o niej ludzie, którzy codziennie budują, remontują, produkują, prowadzą warsztaty, sklepy i firmy.

Siła państwa zaczyna się w warsztatach, firmach i na budowach…